Pawilony handlowe

Wszystko o pawilonach dla Ciebie

Targowiska osiedlowe w Białymstoku jednak nie pomyśli prezydenta

Jednym z postulatów urzędującego obecnie prezydenta Białegostoku było stworzenie sieci osiedlowych targowisk. Miałyby one się składać z kilku do kilkudziesięciu pawilonów i kiosków handlowych i tworzyć swego rodzaju malutkie bazarki, na których mieszkańcy mogliby kupić np świeże owoce i warzywa. 

Niestety idea, choć w swej istocie niezła okazała się nie do zrealizowania. Powodów można wymieniać wiele. Pierwszy to niestety brak zainteresowania ze strony potencjalnych dzierżawców oferowanych terenów, którzy mieliby za zadanie nimi zarządzać. Kolejny to fakt, że najzwyczajniej nie ma popytu na takie targowiska. Ani spółdzielnie, ani też wspólnoty mieszkaniowe takich mini bazarów z pawilonami handlowymi mieć obok siebie po prostu nie chcą. 

Kolejna kwestia to fakt, że to kupcy sami chcą wybrać dla siebie dogodne miejsca na pojedyncze stoiska/pawilony handlowe. Jak widać, choć pomimo, że ekspansja hipermarketów całkowicie nie wyparła z rynku targowisk miejskich to jednak nie ma aż takiego na nie popytu by poza tymi większymi tworzyły się również te małe osiedlowe. Temat i pomysł, zatem powoli umiera, bo jak to się mówi nic na silę.

Targowiska w Polsce wciąż niezagrożone.

Wydawać by się mogło, ze w dobie super i hipermarketów targowiska miejskie przejdą do lamusa. Nic jednak mylnego. Handelki jakże popularne w poprzedniej epoce trzymają się dalej. Po części jest w tym zasługa środków unijnych, ale tez cech czysto ludzkich przywiązania, tradycji oraz czysto ludzkich relacji.

Pierwszy czynnik to inwestycje. Z pewnością współczesne targowiska przechodzą transformacje. Często stare zdezelowane i zardzewiałe budy i szczęki zastępują pawilony handlowe. Istotne stają się też zadaszenia oraz miejsca parkingowe dla klientów targowisk miejskich. Co ważne nowe pawilony handlowe są często przestronne, klimatyzowane oraz bardzo komfortowe nie ustępując galeriom handlowym.

Dla nowych pawilonów handlowych dofinansowanie szeroko płynie zarówno z miast i gmin chcących dostawać standard tych miejsc do współczesnych warunków oraz otoczenia jak również z UE z poprzedniej perspektywy na lata 2007-2013. Kolejny czynnik to na pewno nie cena, bo ta często jest wyższa niż w marketach, lecz jakość i tutaj można na nią liczyć, bo gdyby jej nie było to po prostu klient by nie chciał wracać i wiedzą o tym doskonale kupcy na targowiskach.

Tradycja i przywiązanie sentymentalne do handelków robi również swoje, a do tego często krótka relacja ze sprzedawcą, na która próżno liczyć w bezpłciowym markecie. To wszystko sprawia, ze targowiska są i będą. Najliczniej na Podkarpaciu gdzie ilość stałych targowisk nawet wzrosła ze 120 jeszcze 20 lat temu do 132 obecnie. I to jest dobra zmiana.